Matura. W tym roku piszę maturę. Wszystko na podstawie plus rozszerzona matematyka. Przygotowania idą pełną parą. Od dzisiaj. Właściwie to od wczorajszej nocy. Czytam streszczenia. Jedne dłuższe, drugie krótsze. Jutro zamierzam skończyć, potem środki stylistyczne i troszkę testów porozwiązuje. I tyle. Liczę na min. 50%. Angielski, największy luz. Chodziłam od września na korki, dużo mi dały. Byle nie zepsuć słuchania. No i matematyka. Nie wiem co mnie podkusiło żeby pisać rozszerzenie. Ale jeżeli wynik nie będzie zadowalający, poprawiam rozszerzenie w przyszłym roku, bo planuje na architekturę iść. Nie w tym roku, ale w przyszłym. W tym idę na roczne studium projektowania ubioru, zapisuję się na rysunek techniczny i na korki z maty (jak rozszerzenie nie będzie satysfakcjonujące). Więc aż tak się nie boje.
Majówka. Deszcz, zimno, wieje, a ja siedzę w domu sama i udaje, że się uczę. Ale spokojnie, odrobimy sobie. Mam ochotę na czerwone wino, papierosa i jakieś fajne koleżanki. Jeszcze tylko chwilkę, a to całe szaleństwo i pranie mózgu się skończy i będziemy mogli robić to, co chcemy od zawsze. Wkońcu.
piątek, 3 maja 2013
sobota, 13 kwietnia 2013
Kwiecień
Czas tak szybko leci.. Niedawno był sylwester, postanowienia noworoczne, większość z nich jeszcze nie ruszona. Czekam tylko, aż skończy się szkoła. Aż wszystko zwolni i będzie czas na to, żeby się zrelaksować, nadrobić zaległości w książkach, filmach, serialach. To miały być najdłuższe i najlepsze wakacje w moim życiu. Miałam wyjechać do pracy do Anglii, potem na tydzień do Niemiec i gdzieś na tydzień do Hiszpanii, Chorwacji.. Miałyśmy z koleżankami zrobić szalony tour po Polsce! Imprezować, poznawać nowych ludzi. Miałam jeździć na rowerze, rolach. Znowu zacząć biegać.. Eh, jeden moment może wszystko tak nagle przekreślić grubą, permanentną kreską. KRECHĄ! Większość swoich wakacji spędzę w łóżku, ponieważ czeka mnie operacja, potem długa rehabilitacja. Ale co zrobić.. Może przynajmniej uda mi się znaleźć jakąś prace na miesiąc..
niedziela, 27 stycznia 2013
Hej :-) Dzisiaj przychodzę z recenzją tuszu essence I <3 Extreme.
Nie osypuje się, nie odciska na górnej powiece. Opakowanie starcza mi na jakieś 2-2,5 miesiąca. Jest to chyba najlepsza maskara jaką do tej pory kupiłam. Narazie mam od niej przerwę, bo już nie działa na moje rzęsy tak jak wcześniej. Testuje obecnie inny tusz z tej firmy. Polecam każdemu spróbować- warto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
